Rudera za krzewami
Niespokojny zew spowijał jego sumienie
Tylko on chciał tam wejść
Na dryfujący zwodzony most
Porwało go pragnienie, kuszące wrażenie
Dom w lesie, rudera za krzewami
Rozebrane ściany, okna bez szyb
W głębi serca ukryte miejsce
W jej dłoniach z łez przynęta
Zbliżyła się jeszcze o krok
Zostać dłużej niż powinien, na zawsze
Wydawało się odpowiednie
W końcu wyciągnęła dłoń
Co chcesz zrobić?
Zniknęła między krzewami
Wyglądał na kogoś, kto umie znaleźć drogę
Komentarze
Prześlij komentarz